Dawno, dawno temu... a było to jesienią, przed moim domem natknęłam się na coś takiego:
spodobało mi się na tyle, że postanowiłam coś z tym zrobić.
Coś - to, konkretnie - obrus, haftowany.
Zaczęłam i robię... do dziś.
I pewnie jeszcze trochę mi się zejdzie.
A to jest sprawozdanie z postępu pracy:
I już gotowe fragmenty ( ale przed prasowaniem, więc trochę pogniecione

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz