Tak się do mnie zwróciła nakrętka od Tymbarka dziś. Może, może... Inny miałam plan. Nie tutaj. Tutaj tylko jakieś blubry fatalne jak dotąd się pojawiły. A mój plan jest pozytywny w 100 procentach. Rozpocznę nowe życie. Schudnę. Nauczę się szyć. Francuskiego się nauczę. I angielskiego (skutecznie i do końca tym razem). Wykorzystam to co już umiem. Bo wszak umiem wiele. I zrobię karierę w tym wielkim mega storze jakim jest internet. HM. Napisane brzmi co najmniej ... trudno do wykonania, czy coś. Czy coś przeoczyłam? Nie jest to możliwe? Ale tylu ludzi może.. może więc mogę i ja. Dobra! Jeszcze raz: mój plan jest taki: 1. Nauczę się szyć.
(pierwsze kroki już podjęte, internet pobieżnie przeszukany pod kątem, maszyna do szycia zamówiona)
2. Nauczę się francuskiego (pierwsze kroki j.w tj. męczę z podstaw Małą Mi - zdolniacha z niej swoją drogą, jestem zachwycona swoim dzieckiem)
3. Schudnę w końcu!!! ( pierwsze kroki... wypiłam tymbarka pomidorowego pikantnego, a on jest bardzo dobry na odchudzanie)
To są takie postanowienia na dzisiaj.
Ale do rewolucji właściwie już przystąpiłam. I myślę że skończę dziś albo jutro cudny sweterek dla Pyzy. Tfu Tfu, aby nie zapeszyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz