Oczywiście subiektywnie. Czy ja w ogóle umiem inaczej. Bo przecież na plusie, I pada deszcz, nie śnieg. I kapie z dachu. Ciemnieje. Dziecko śpi. Czekam na kuriera z książkami i płytami. Jak dojedzie, to puszczę sobie Marię Peszek i dopiero się będę dołować. Dopiero będzie zima! Pięknie. Idę dłubać.