Miałam popracować a o 11 iść na basen. Nie chce mi się pracować, nie chce mi się na basen, nie chce mi się żyć. Rozważam bezę w ... a nie, nie reklamuję nikogo za friko, (nawet siebie, gorzkie ha, ha) albo lody w... no gdzie indziej. W dodatku ubrałam się "na wczoraj" (a było 31 stopni) i jest mi zimno. I nie mogę się przebrać, bo córce oświadczyłam, że się nosi JEDNO ubranie dziennie. Jedno! I muszę teraz cierpieć, marznąć. W czerwcu, psia go mać.