Muzyka gra i jest po północy, zakładam więc, że pisało się będzie dobrze.
(O północy w Paryżu gra)
Jakkolwiek znajdujemy się w Warszawie.
Apoptoza w pełni. A jutro od rana wieś. Żeby te dzieci jeszcze mniej bezczelne. Żeby im Bozia jakiś sukces zesłała, w matematyce, w piłce nożnej, w kulturze osobistej chociażby... No bo dzisiaj to było 7:0 w sporcie, i nicnamniezadali mamooo i pyskówka przy stole, już nie pamiętam na jaki konkretnie temat i z jakiej okazji.
Chłop ma wizję nowych krzeseł. Ja uplotłam nowe kulki
On był (na zastępstwie) kierownikiem drużyny (na wyjeździe)
Ja popędziłam swoje niewielkie stadko do lasu, gdzie spędziłyśmy miło półtorej godziny zajęte swoimi sprawami: Bączek grzebał patykiem w piasku, rył w leśnym runie, dosiadał psa, ja czytałam gazetę i gapiłam się na liście, pies leżał, czasami znikał i go nie było, wracał, strofowałam wtedy - Miałeś nas pilnować bydlaku! Gdzie się szwendasz?!
Ból istnienia jest: bolą mnie stopy, kręgosłup, pierś, głowa. Chciałam biegać, naprawdę, ale bolała mnie głowa. I znowu się nie udało