czwartek, 14 czerwca 2012

sweterek z łódką

Przyszła pora (piękna pora, moja ulubiona - druga w nocy) na podsumowanie.

Beżowy z łódką powstał z ok. 3 motków Yarn Art Begonia - kolor 015, ciemno beżowy, oraz z niewielkiej ilości innych włóczek bawełnianych (inni producenci). Jak mi się pracowało? Początkowo dość mozolnie, później coraz lepiej i szybciej. Musiałam sobie przypomnieć, jak to się robi w ogóle. Ale nie jestem przekonana do tej włóczki. Chyba muszę znaleźć "swoją". Druty nr 3, na żyłce 80 cm.

Bez planu, zgodnie z tradycją. Ogólne wskazówki po przeszukaniu netu zaczerpnęłam stąd . Potem robiłam i prułam i robiłam i prułam i...tak dalej i tak dalej. Aż w końcu machnęłam ręką na widoczne gołym okiem niedociągnięcia. Można powiedzieć, że założenia ogólne zostały zrealizowane.

Założenia ogólne były takie:
-sweterek ma być prosty
-miękki
-wykonany jerseyem
-długi rękaw
-golfik ale tak, żeby dało się bez bólu założyć na bardzo niedużego (3 miesiące) człowieka
-ozdobiony z przodu haftem

spodobał mi się pomysł z warkoczami, trochę na moje nieszczęście,
dokonałam obliczeń i pomiarów, które okazały się być całkiem z sufitu wzięte
wykonałam rysunki prześlicznej łódeczki....



i tu pierwsza wpadka. Otóż nabrałam na przód parzystą liczbę oczek, a serduszko znacznie ładniejsze -  takie jak na oznaczonym niebieskim kółkiem rysunku - ma w podstawie jedno oczko, powinno być to oczko środkowe, jeżeli haft ma być na środku. Wyszło inaczej.

Co mi się w nim podoba:
wygląd ogólny - Pyza strasznie fajnie w nim wygląda. Ma dobrą długość - wszystkie sklepowe dziecięce wdzianka są zwykle za szerokie i za krótkie - pojęcia nie mam z czego to wynika. Zapięcie na ramieniu - zero problemu przy zakładaniu, pewnie też dzięki szerokości rękawa, chociaż obiektywnie pewnie jest trochę za szeroki.Włóczkowe pseudo-guziczki. No i łódka. Podoba mi się, pomimo brzydszego serduszka - dwa oczka w podstawie.

Zbliżenie zapięcia:


Teraz byki:
- w trakcie wyszło, że jednak moje obliczenia mogę sobie o kant dupy potłuc, sweter był za wąski - w związku z czym dodałam po bokach ....hm, takie coś, właściwie nie wiem jak to nazwać i nie mówmy o tym już więcej, pamiętajmy tylko, żeby już nigdy tak nie robić
- nabrałam oczka na rękawy przy warkoczach, no i niestety, fatalnie to wygląda, co gorsza nie wiem  w tej chwili JAK się to powinno zrobić
- źle zamknęłam oczka na ściągaczach, w związku z czym słabo ściągają jakby. Ale wiem już jak to być powinno, być może też na cieńszych drutach
- zupełnie fatalny dół - szkoda gadać, ratowałam tą krzywą krawędź szydełkiem. Na moich studiach ładnie się na takie rozpaczliwe działania mówiło - rzeźba w gównie!
- tu i ówdzie jakaś dziurka - widać tą przy zapięciu - naprawioną szydełkiem i czerwoną nitką - miałam takie przekonanie, że coś w tym miejscu powinno być, tylko za Boga nie wiedziałam co


 i to tyle refleksji na razie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz