czwartek, 26 lipca 2012

Bunt

To już ostatni post przed wakacjami. I szczerze mówiąc nie wiem o czym on będzie. Taki dzień męczący raczej. Tyle mam do pakowania, sprzątania, pamiętania, prasowania... od samego myślenia o tym chce mi się iść spać i ... nie myśleć, nie pamiętać, nic nie robić...spać po prostu. Tylko spodziewany bunt kręgosłupa w odcinku piersiowym mnie powstrzymuje. On nie lubi, kiedy kładę się spać zbyt wcześnie.

Telefon nie działa jak powinien. Znowu technologia mnie przerasta.

Dzisiaj Em na rehabilitacji znowu wyła jak opętana. Potem zresztą już do końca dnia była marudna i dopiero kąpiel ją zrelaksowała, jak zwykle zresztą. Gabinetów lekarskich nie cierpi, robi wyjątek dla naszej swojskiej przychodni rejonowej i jak dotąd - odpukać, na kolejnych wizytach, czy to w celu szczepienia, czy innych oględzin zachowywała się spokojnie i godnie. Ale dzisiaj to był koszmar. Wyszłam sfrustrowana.
Dlaczego??? W domu zwykle żadnych protestów nie doświadczam na tle wyginania nóżek i rączek
Głupie pytanie. Dom to dom. Może to jest odpowiedź. Ja też jestem raczej nieufna, aspołeczna i nie lubię jak mnie ktoś obcy dotyka.
A na przykład ktoś mi niedawno opowiadał historię o dziecku, które tak się darło przy kąpieli, ze trzeba je było wkładać do wanny... w ubraniu!!?? I pomogło podobno, po kilku miesiącach!!?? O rety!


To co ja mam zabrać na te wakacje? Nie mogę się skupić.


I jeszcze ząb się zbuntował i boli. Właśnie teraz, tuż przed wyjazdem, bo gdyby bolał miesiąc temu nie byłoby przecież tak zabawnie. Wysokiego Blondyna z Niebieskimi Oczami też boli - od wczoraj. Umówiłam nas do dentysty rzutem na taśmę, mimo to odczuwam lekki niepokój, bo wyjedziemy i...co dalej?


No i rozmawiałam z Dużym Chłopcem (na zesłaniu) przez telefon, pół godziny temu. Co powiedział?
-Ząb mnie boli!... (od wczoraj)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz