I nagle!
Ze czterdzieści dzików! Raczej duże, czarne, dzicze, łaciate i włochate. Z dziką (dziczą!)radością brodzące w bajorze. Ja na grobli kilkanaście metrów od nich. No, nie powiem, trochę mi zmiękły kolana. Ale dziki bez popłochu, raczej dostojnie odkłusowały w las. Ale i tak nie zdążyłam podnieść aparatu do oka. Jednak wolę drzewa. Drzewa nie kłusują...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz