wtorek, 26 marca 2013

nic tego nie zapowiadało...

A tu jednak jakby wiosna. Trochę...




śniegi spłynęły i zrobiło się kolorowiej...

Na wystawie wypatrzyłam sobie śliczne mitenki w kolorze kanarka z papużką falistą...



(nie, nie kupiłam, nie miałam zresztą nawet za co, tak tylko sobie będę do nich wzdychać),

 oraz torebkę...



Nawet Warszawa-Powiśle miała jakiś taki słoneczny wyraz twarzy; a ludzie mili, pomogli wózek wnieść i znieść, moja centro-warszawska fobia nieco zmalała, nawet nadpobudliwe kanary w pociągu SKM nie popsuły mi nastroju (no , częściowo zapewne dlatego, że miałam bilet :)


To była taka wycieczka, trochę nieplanowana, ale udana. Na naszej wsi za to zlodowacenie jeszcze nie mija, chociaż  - tak to filozoficznie ujmę - wszystko płynie!




Na koniec takie krzaki, które lubię fotografować w różnych okolicznościach przyrody. Tym razem mało je  widać, bo tkwią w zaspie po... cienkie gałązki?


Naprawdę! Jest wiosennie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz